Relacja ze szkolenia trekkingowego - Pieniny - styczeń 2022

Trzy Korony - Wyprawa specjalna, w ramach szkolenia survivalowego o profilu trekkingowym


"Nigdy nie osiągniesz wielkiego sukcesu, jeżeli Twoja motywacja ma głębokość kałuży"

5 stycznia 2022 roku, Szczawnica, podnóże wzniesienia Bereśnik w Beskidzie Sądeckim.

Godzina 22:15


Podróż z Warszawy do Szczawnicy minęła nam w spokoju, podnieceni czekającymi nas przygodami sprawiliśmy,

że czas skracał się z każdym przejechanym kilometrem. Na pokładzie naszego firmowego Volvo brakowało tylko Żbika (Maciej Fink-Finowicki), który zabrał się z Kamilem i Kornelem, kursantami głodnymi przygód. Jak okazało się później, są to bardzo pozytywne postacie z otwartymi sercami na outdoor.


Dojechaliśmy przed wszystkimi w drodze zabraliśmy z Krościenka Nad Dunajcem, Tomka i Marzenę, którzy przyjechali

z samego rana, aby wejść na Sokolicę. Nadmienię, że wejście na Sokolicę baaardzo, ale to bardzo wyczerpało naszych podróżników ;)


Godzina 23:00 - W poszukiwaniu bazy noclegowej.

Nasz plan zakładał, że pierwsza ekipa, która dotrze na miejsce, wyrusza szlakiem czerwonym w kierunku Góry Przysłop (991m).

Pierwszym zadaniem w drodze na górę, było wyznaczenie lokalizacji na pierwszy obóz.


Puste uliczki Szczawnicy zachwycały nas swoim urokiem, wszechobecne żółte światła dodawały tylko uroku przepięknym budynkom utrzymanym w jednym architektonicznym klimacie.

Plac Dielta w Szczawnicy
Plac Dielta w Szczawnicy

Droga ciągnęła się stabilnie w górę, rozgrzewając nasze mięśnie łydek. Duża wilgotność powietrza i temperatura oscylująca w granicach -2'C powodowała, że betonowa droga ulana pomiędzy domami mieszkalnymi była cała oblodzona. Trzeba było naprawdę ostrożnie stawiać każdy krok, aby nie wywinąć orła.

Maszerując z Niedźwiedziem (Sebastian Kostański) możesz spodziewać się, że trasa będzie spontaniczna, pełna niespodzianek i niebezpieczeństw. Tym samym podążając szlakiem czerwonym, zboczyliśmy z niego, w końcu przygody czekają tylko tam, gdzie nie planowaliśmy być:).

Droga okazała się minimalnie krótsza, niż wyznaczony szlak, ale jak możesz się spodziewać, czekała na nas wręcz wspinaczka. Mięśnie puchły, pot lał się z nas strumieniami. Nasze czapki można było wręcz wyzymać. Zrobiliśmy sobie mega rozgrzewkę na pionowych uliczkach zbocza Bryjerki (679m).


Poniżej zamieszczamy mapę z połączonego śladu GPS

Szybko dotarliśmy do Schroniska PTTK pod Bereśnikiem. W schronisku nie było dla nas miejsca ,więc ruszyliśmy dalej, jakieś 300m dalej zlokalizowaliśmy małe wypłaszczenie na stromym zboczu. Postanowiliśmy spędzić tu noc.


6 stycznia 2022 roku, noc pełna wietrznych chwil.

Koło północy, nasza szóstka szczęśliwców, była już rozstawiona ze swoimi trapami.


Spanie na zboczu góry uświadomi nam, jak bardzo ważne jest zabezpieczenie przed ześlizgnięciem się z karimaty.


***PORADA***

Znajdź najbardziej płaskie miejsce w okolicy, osłonięte przed wiatrem, sprawdź czy na głowę nie spadną ci stare gałęzie drzew, upewnij się, że nie zaleje cię woda z padającego deszczu. Śpiąc na zboczu góry, zabezpiecz się przed zsunięciem z karimaty, do tego celu przydają się drzewa. Jeśli nie ma drzewa, o które awaryjnie możesz się oprzeć, wbij głęboko

w ziemie wcześniej przygotowane paliki. Możesz też użyć plecaka jako podpórki.



Godzina 00:30

Powoli dochodzili do nas kolejni kursanci, którzy po rozbiciu schronień, mogli ogrzać się przy małym ognisku, które przygotowaliśmy specjalnie dla nich. Ciepła herbata przed snem może umilić nasze zasypianie w zimowych warunkach.

Na miejscu stawili się już wszyscy kursanci, w sumie było nas 11 osób. Łasić (Maciej Jabłoński) i Żbik, spali

w hamakach, narażając się na podmuchy wiatru, które nad ranem przybrały na sile, zrywając tarp Marzeny.


Godzina 07:00

Wymarsz zaplanowaliśmy na godzinę ósmą, podczas śniadania naszemu solenizantowi wręczyliśmy mały prezent, Wiewiór (Paweł Pieniążek) kończył właśnie 40 latek.

Wszystkiego najlepszego Wiewiórze ;)


Po rozpakowaniu prezentu, zwinęliśmy obóz, zacierając za sobą ślady bytowania.


Ruszyliśmy na Przysłop z którego udaliśmy się czerwonym szlakiem do Krościenka Nad Dunajcem. Droga okazała się jak zwykle zawiła, zboczyliśmy ze szlaku, jakieś dwa kilometry w kierunku północnym, aby zrobić wyjątkowe zdjęcia panoramy Tatr. Nie wiem czy zdjęcie warte jest czterokilometrowego marszu, ale to co oko zobaczyło to się już nie odzobaczy jak to się powiada.

***PORADA***

Podczas trekkingów, pomocne są kijki, brane przez niektórych za przyrząd dla dziadków. Warto jednak nie zważać na czyjeś poglądy i zadbać o swój kręgosłup i kolana.

Plecak do kilkudniowego trekkingu powinien być wyposażony w odpowiedni pas biodrowy, trzymający ciężar naszego plecaka na biodrach. Pamiętaj, plecak nosimy na biodrach a nie na barkach. Barki mają zadanie tylko i wyłącznie podtrzymywać plecak w odpowiedniej pozycji w stosunku do naszego ciała.

Kamil i jego olbrzymi plecak, nazwany przez nas DOMKIEM, bo w końcu każdy ślimak ma swój domek na grzbiecie, jest najlepszym przykładem jakiego plecak nie brać na trekking w góry. Każdy jednak najlepiej uczy się testując rozwiązania na sobie samym.

Trening Kamila objął nie tylko funkcjonalność słabego pasa biodrowego ale również zbędnego sprzętu spakowanego do wnętrza plecaka, jak się okazało nie wszystko co w domu wydaje się potrzebne na szlaku okazuje się zbędne. Dzięku temu ogromnemu plecakowi, Kamil miał okazję wytrenować swoje nogi na ultra maraton ;)


Godzina 17:15 Krościenko Nad Dunajcem

Cała grupa szczęśliwie dotarła do Zajazdu w Krościenku, gdzie mogliśmy posilić się i wypocząć przed dalszą wędrówką w kierunku Lubania.

Godzina 18:45 Na Czerwonym Szlaku

Naszym kolejnym milowym krokiem, ku Trzem Koronom, było zlokalizowanie miejsca na drugi nocleg. W drodze na Lubań zlokalizowaliśmy niedaleko wzniesienia Marszałek (829m) dogodne, w miarę płaskie miejsce na bazę. Szybkie ognisko, spanie pod trapami wśród młodych drzew, marzenie każdego wędrowca. Oczywiście nad ranem przyszedł niemiłosierny mróz, który niektórym dał się trochę we znaki.


7 stycznia 2022 roku

Godzina 07:00 Stroma Droga Na Szczyt

Mroźny poranek obudził wszyskich skoro świt, szybka kawa, pakowanie sprzętu i w drogę.

Niesamowite w uprawianiu bushcraftu jest to, że rozkładając obóz nocą, rano budzisz się w całkiem innym miejscu, w tym wypadku, naszym oczom ukazała się przepiękna panorama Tatr, patrz zdjęcie poniżej.



Panorama Tatr ze szlaku na Lubań - Pieniny
Panorama Tatr ze szlaku na Lubań - Pieniny

Droga na szczyt z plecakiem o wadze około 20kg nie należy do najprzyjemniejszych. Trzeba uważać jak i gdzie stawiać stopy, aby się nie poślizgnąć. Trasa czerwonym szlakiem na Lubań jest nużąca ale w miarę oszczędna, jeśli chodzi o naszą energię. Ostatnie 2 km drogi mogą dać się nam we znaki, ale nie są to Tatry wysokie, aby płakać na ataku szczytowym.


Godzina 13:00 - Lubań i Jego Widoki

Jak widzisz na filmie, pogoda nam kolejny raz dopisała. Piękne słońce, spory mróz, delikatny wiatr, śnieg na szlaku. Marzenie każdego wędrowca bushcraftera.

Podczas wizyty na Lubaniu, warto wejść na wieże widokową, z której przy dobrej pogodzie widać panoramę Tatr, Trzy Korony i inne okoliczne szczyty.

Godzina 15:15 Czas Ruszać w Drogę

Nasze kroki skierowaliśmy w stronę niebieskiego szlaku, który prowadzi do Czorsztyna. Szlak o tej porze roku przeważnie jest oblodzony, dlatego dla własnego bezpieczeństwa warto mieć przy sobie raczki. Dziwiło nas wszystkich to, że rodzicie z dziećmi, gremialnie wchodzący na Lubań godzinę przed zachodem słońca, nie posiadają przy sobie podstawowego sprzętu, który może uratować im życie.

Poślizgnięcie się na stromych zboczach, oblodzonych szlaków, zazwyczaj kończy się złamaniami, ciężkimi stłuczeniami i wzywaniem służb ratunkowych. No ale człowiek jest nieśmiertelny i zanim coś mu się stanie, to nic stać się nie może.


Ptasie Gniazdo
Ptasie Gniazdo

Jeśli wędrując górskimi szlakami często spoglądasz wyżej niż poziom swoich własnych butów, zaobserwować możesz wszędobylską bytność zwierzą żyjących w pobliżu. Ślady lisów, jeleni, borsuków znaleźć możemy wszędzie, zimą możemy zrobić sobie odlewy tych śladów wyjątkowo dobrej jakości. W Pieninach żyje też sporo ptaków, umilających nasze wędrówki.

Mrówa (Maciej Kruszewski) nasz specjalista od dzikich zwierząt, może wprowadzić cię w całkiem inny świat, ten obok ciebie, dziki, leśny i nieznany. Wystarczy, że ruszysz z nim na Bezkrwawe Łowy (polowanie z aparatem fotograficznym).





Godzina 17:21 Czas Dla Duszy i Ciała

Gdy dotarliśmy do Czorsztyna, każdy miał ochotę trochę się rozgrzać, pobliska karczma była do tego celu najlepszym miejscem. Zjedliśmy obfity posiłek, wypiliśmy grzane widno i ruszyliśmy w głąb miasta w okolice granic Pienińskiego Parku Narodowego, gdzie rozbiliśmy nasz trzeci obóz. Wśród wszechobecnych brzóz było nam bardzo komfortowo. Była to najcieplejsza noc ze wszystkich nocy, poza porankiem, gdzie chłód znów zawitał pod nasze tarpy.


08 stycznia 2022 roku

Godzina 07:00 Cel, Zdobyć Trzy Korony


Szlak na Trzy Korony od strony Czorsztyna wiedzie pięknymi halami. Zimą, jeśli nie spadł jeszcze obfity śnieg, owe hale spowija mróz. Oszronione drzewa i łąki otaczają nas z każdej strony, przenosząc Nas w magiczny świat.


Szlak od strony Czorsztyna jest umiarkowanie banalny i prosty, poza dwoma stromymi podejściami.

Pierwsze z nich to okolice Koziej Góry a drugie to podejście tuż przed Trzema Koronami.


Godzina 11:35 Trzy Korony

Przed południem dotarliśmy na szczyt z przepięknymi widokami, żałuję strasznie, że na terenach parków narodowych nie można używać dronów bez specjalnej zgody ;) ponieważ relacja zdjęciowa byłaby pełniejsza i bardziej oryginalna.

Na sam szczyt Trzech Koron prowadzi wąska, stalowa kładka z wymuszonym ruchem lewostronnym. Widoki ze szczytu rekompensują, tłumy stojące na stalowej platformie, która zainstalowana jest na szczycie. Dunajec przepięknie wije się pomiędzy ostrymi szczytami pobliskich wzniesień. Warto wybrać się na ten szczyt zimą, ponieważ na szlaku będzie więcej miejsca dla nas samych.


Schodząc z Trzech Koron warto zaliczyć Zamkową Górę zawsze odznaczycie sobie kolejny szczyt w waszym notesie wyprawowym. Szlak niebiesko żółty prowadzi bezpośrednio do Krościenka, w którym po szybkim przegrupowaniu, ruszyliśmy w stylu wahadłowym po nasze mechaniczne konie zaparkowane w Szczawnicy.


Dziękujemy wszystkim uczestnikom wyprawy survivalowej o profilu trekking, za odpowiednie nastawienie, dobre humory ;) i otwartość na zdobywanie nowych doświadczeń.


Następna wyprawa już niebawem, WaterTrekking Dunajcem, 50km wartką wyjątkową górską rzeką plus 15km treking z noclegiem w górach. Więcej informacji znajdziesz w naszym kalendarzu szkoleń.


Do zobaczenia poza szlakiem ;)


Statystyki obliczone z zaimportowanych danych GPS


Odległość: 50,5 km

Czas trwania: 19 godz., 48 min i 52 s

Średnia prędkość: 2,5 km/h

Minimalna wysokość: 373 m

Maksymalna wysokość: 1198 m

Całkowita droga w górę: 2572 m

Całkowita droga w dół: 2390 m

Średni ciężar plecak: 20 kg







127 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie