Burza w górach jest jednym z tych zagrożeń, których nie należy oceniać dopiero wtedy, gdy usłyszymy pierwszy grzmot. Właściwa ocena sytuacji zaczyna się znacznie wcześniej, często na długo przed pojawieniem się wyładowań.
Dla osoby uprawiającej trekking lub hiking najważniejsza jest umiejętność rozpoznania, że atmosfera zaczyna się gwałtownie zmieniać. Rozrastające się chmury, coraz silniejsze prądy wstępujące, zmiana kierunku wiatru, gwałtowne ochłodzenie czy pojawienie się odległych grzmotów tworzą ciąg sygnałów, które powinny wpływać na decyzję o dalszym przebiegu wycieczki.
W poprzedniej części cyklu opisaliśmy, jak powstają chmury i dlaczego ich rozwój może być ważną informacją dla turysty. Teraz przechodzimy krok dalej. Zobaczymy, jak zwykła chmura kłębiasta może przekształcić się w potężną chmurę burzową, jakie sygnały poprzedzają burzę i kiedy należy uznać, że dalsze poruszanie się po eksponowanym terenie przestaje być rozsądne.
Burza jest zjawiskiem atmosferycznym związanym z występowaniem wyładowań elektrycznych. Towarzyszyć jej mogą między innymi intensywne opady deszczu, grad, silne porywy wiatru, a w niektórych przypadkach również bardzo gwałtowne zjawiska atmosferyczne.
Burza powstaje w silnie rozwiniętej chmurze konwekcyjnej, czyli Cumulonimbusie. Jej rozwój jest związany z intensywnymi ruchami pionowymi powietrza.
W uproszczeniu można powiedzieć, że burza potrzebuje odpowiedniego połączenia kilku czynników:
wilgotnego powietrza,
odpowiedniego ogrzania,
niestabilności atmosfery,
mechanizmu unoszącego powietrze,
odpowiednich warunków do dalszego rozwoju chmury.
W górach jednym z naturalnych mechanizmów unoszenia powietrza jest sama rzeźba terenu. Stoki i grzbiety mogą wymuszać wznoszenie wilgotnych mas powietrza, co sprzyja powstawaniu i rozwojowi chmur.
Dlatego góry są środowiskiem, w którym lokalna sytuacja atmosferyczna może zmieniać się bardzo dynamicznie.
Początek burzy może wyglądać zupełnie niegroźnie.
Nad nagrzanym terenem pojawiają się niewielkie cumulusy. Ich białe, kłębiaste wierzchołki mogą być jednym z typowych elementów letniego krajobrazu.
Jeżeli jednak atmosfera jest niestabilna, ogrzane i wilgotne powietrze zaczyna intensywnie unosić się do góry.
Powstaje silny prąd wstępujący.
Im więcej wilgotnego powietrza trafia do chmury, tym większa może się ona stawać. Zamiast rozprzestrzeniać się głównie poziomo, zaczyna gwałtownie rozwijać się pionowo.
Chmura zaczyna przypominać ogromną wieżę.
To właśnie ten moment powinien szczególnie zainteresować turystę.
Nie trzeba czekać na błyskawicę, żeby zauważyć, że atmosfera staje się niebezpiecznie niestabilna.
Cumulonimbus to potężna chmura konwekcyjna związana z burzami.
Może osiągać bardzo dużą wysokość i rozciągać się na znacznym obszarze. Jej dolna część może być ciemna i masywna, natomiast górna często przyjmuje charakterystyczny kształt kowadła.
Wewnątrz takiej chmury występują bardzo silne ruchy pionowe powietrza.
To właśnie dlatego chmura burzowa nie jest po prostu „większą chmurą deszczową”. Jest dynamicznym układem atmosferycznym, w którym zachodzą intensywne procesy związane z ruchem powietrza, wodą i lodem oraz elektrycznością atmosferyczną.
Dla turysty najważniejszy jest jednak praktyczny wniosek:
Jeżeli chmura zaczyna gwałtownie rozbudowywać się w pionie, sytuacja wymaga zwiększonej uwagi.
Jednym z najbardziej użytecznych sygnałów jest tempo rozwoju chmury.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której o godzinie 11:00 widzimy nad sąsiednim grzbietem niewielki cumulus.
O 11:30 chmura jest wyraźnie większa.
O 12:00 jej wierzchołek znajduje się znacznie wyżej, a kolejne fragmenty zaczynają szybko wypiętrzać się ku górze.
O 12:15 chmura ma już charakterystyczny wygląd potężnej wieży.
To jest znacznie ważniejsza informacja niż samo stwierdzenie, że „na niebie są chmury”.
Atmosfera się zmienia.
Dla turysty oznacza to konieczność ponownej oceny trasy, czasu potrzebnego na zejście i tego, czy dalsze przebywanie na odsłoniętym terenie jest rozsądne.
Silny rozwój pionowy oznacza, że w atmosferze występują intensywne ruchy wstępujące.
Ciepłe powietrze unosi się, a proces ten może być dodatkowo wzmacniany przez uwalnianie ciepła podczas kondensacji pary wodnej.
W odpowiednich warunkach tworzy się mechanizm, który pozwala chmurze bardzo szybko rosnąć.
Właśnie dlatego obserwowanie chmur przez dłuższy czas jest tak wartościowe.
Jeżeli widzimy duży, ale stabilny obiekt, sytuacja może być zupełnie inna niż wtedy, gdy obserwujemy szybki rozwój kolejnych wypiętrzeń.
Ruch i zmiana są informacją.
W miarę rozwoju chmury jej dolna część może stawać się coraz ciemniejsza.
Nie oznacza to automatycznie, że właśnie nadciąga burza. Ciemna chmura może być po prostu bardzo gruba i ograniczać ilość światła docierającego do obserwatora.
Jeżeli jednak ciemnieniu podstawy towarzyszą inne sygnały, sytuacja wygląda inaczej.
Szczególnie istotne jest połączenie:
szybkiego wzrostu pionowego,
ciemnej podstawy,
pojawiających się smug opadowych,
nasilającego się wiatru,
pogorszenia widoczności,
pierwszych grzmotów.
Im więcej tych elementów występuje jednocześnie, tym poważniej należy traktować możliwość rozwoju burzy.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Cumulonimbusa jest tak zwane kowadło.
Kiedy silny prąd wstępujący wynosi powietrze na dużą wysokość, chmura dociera do warstwy atmosfery, w której dalszy rozwój pionowy staje się mocno ograniczony.
Jej górna część zaczyna wtedy rozprzestrzeniać się na boki.
Z ziemi możemy zobaczyć ogromną, często spłaszczoną strukturę przypominającą kowadło.
Jeżeli turysta widzi nad górami dobrze rozwinięte kowadło, nie powinien traktować go jako interesującej ciekawostki meteorologicznej.
To sygnał, że w atmosferze zachodzi już intensywny proces konwekcyjny.
Nie.
To bardzo ważne.
Rozbudowana chmura burzowa może zajmować ogromny obszar, a wyładowania mogą występować także poza głównym obszarem opadu.
Dlatego nie należy przyjmować zasady:
„Jeżeli nie jestem pod czarną chmurą, jestem bezpieczny”.
W przypadku burz takie podejście może prowadzić do błędnych decyzji.
Dla turysty ważniejsza jest ocena całego układu i jego przemieszczania się.
Jednym z najczęściej popełnianych błędów jest traktowanie pierwszego grzmotu jako momentu rozpoczęcia przygotowań.
W rzeczywistości pierwszego grzmotu nie powinniśmy traktować jako ostrzeżenia, że „może za chwilę będzie burza”.
To informacja, że burza już występuje.
Jeżeli znajdujemy się na odsłoniętej grani, szczycie albo w innym miejscu narażonym na wyładowania, decyzja o opuszczeniu takiego terenu powinna być podjęta wcześniej.
Dobra praktyka wygląda następująco:
Najpierw obserwujemy rozwój chmur. Następnie oceniamy kierunek przemieszczania się układu. Potem podejmujemy decyzję o zejściu. Nie czekamy na moment, w którym burza znajdzie się bezpośrednio nad nami.
Błyskawicę widzimy praktycznie natychmiast, ponieważ światło porusza się z ogromną prędkością. Dźwięk grzmotu dociera do nas znacznie wolniej.
Możemy wykorzystać tę różnicę do orientacyjnego oszacowania odległości wyładowania.
Liczymy sekundy od momentu zobaczenia błysku do usłyszenia grzmotu.
Przybliżenie jest proste:
3 sekundy to około 1 kilometr.
Przykładowo, jeżeli między błyskiem a grzmotem minęło około 15 sekund, wyładowanie nastąpiło w przybliżeniu 5 kilometrów od nas.
Jeżeli minęło 9 sekund, jest to około 3 kilometry.
Jeżeli usłyszymy grzmot niemal natychmiast po błysku, wyładowanie znajduje się bardzo blisko.
To oczywiście metoda orientacyjna, ale w terenie może być przydatnym narzędziem.
To bardzo praktyczna obserwacja.
Jeżeli kolejne wyładowania występują coraz bliżej i czas pomiędzy błyskiem a grzmotem systematycznie się skraca, burza może zbliżać się do naszego położenia.
Jeżeli sytuacja wygląda odwrotnie i odstęp się wydłuża, burza może się oddalać.
Nie należy jednak podejmować decyzji wyłącznie na podstawie pojedynczego pomiaru. Burza jest rozległym i dynamicznym układem, a wyładowania mogą występować w różnych częściach chmury.
Traktujmy więc tę metodę jako jeden z elementów oceny sytuacji.
Burza może przynieść bardzo gwałtowne zmiany wiatru.
Przed nadejściem intensywnego opadu możemy odczuć nagły podmuch lub wyraźne ochłodzenie. Związane jest to między innymi z przepływem powietrza w obrębie układu burzowego i zstępującymi prądami powietrza.
Dla turysty taki moment jest szczególnie istotny.
Jeżeli jeszcze kilka minut wcześniej panowała niemal bezwietrzna pogoda, a następnie nagle pojawia się silny podmuch, zmienia się kierunek wiatru i jednocześnie nad górami rozwija się potężna chmura, nie należy tego ignorować.
Zmiana wiatru może być kolejnym elementem wskazującym na zbliżającą się burzę.
Burzy często towarzyszy wyraźny spadek temperatury.
Może być on szczególnie odczuwalny po okresie intensywnego nasłonecznienia. Turysta może w ciągu kilku minut przejść od ciepłych, niemal letnich warunków do sytuacji z silnym wiatrem, deszczem i bardzo nieprzyjemnym wychłodzeniem.
W górach problem jest jeszcze większy, ponieważ jesteśmy często daleko od samochodu, schroniska czy zabudowań.
Dlatego nawet w środku lata warto mieć w plecaku warstwę chroniącą przed deszczem i wiatrem.
Kolejnym sygnałem mogą być widoczne z daleka smugi opadu.
Z dużej odległości deszcz może wyglądać jak szare lub ciemne pasma schodzące z podstawy chmury w kierunku ziemi.
Jeżeli obserwujemy, że takie smugi szybko się rozszerzają albo zbliżają do naszego rejonu, może to oznaczać nadejście intensywnego opadu.
W górach intensywny deszcz jest problemem nie tylko dlatego, że zmokniemy.
Może ograniczyć widoczność, utrudnić poruszanie się po skałach, zwiększyć ryzyko poślizgnięcia i doprowadzić do gwałtownego wzrostu poziomu wody w potokach.
Grad jest jednym z możliwych zjawisk towarzyszących silnym burzom.
Nie każda burza przynosi grad, ale jego wystąpienie powinno być traktowane jako poważny sygnał gwałtownej pogody.
W terenie górskim grad może bardzo szybko pogorszyć warunki poruszania się. Mokre skały stają się śliskie, widoczność może gwałtownie spaść, a temperatura odczuwalna może znacząco się obniżyć.
Jeżeli widzimy oznaki silnej konwekcji, nie powinniśmy planować dalszego przejścia eksponowanym odcinkiem tylko dlatego, że „jeszcze nie pada”.
Jednym z problemów związanych z burzami jest trudność w ocenie ich skali.
Patrząc na odległą chmurę, możemy odnieść wrażenie, że mamy mnóstwo czasu.
W górach odległość jest jednak trudna do oceny, a tempo rozwoju burz może być znaczne.
Dodatkowo podczas marszu często skupiamy się na szlaku, podejściu i nawigacji. Możemy przez kilkadziesiąt minut nie zwracać uwagi na to, co dzieje się na niebie.
Dlatego warto wprowadzić prosty nawyk.
Co jakiś czas zatrzymaj się i obejrzyj całe niebo, nie tylko fragment nad szlakiem.
Szczególnie istotne są kierunki, z których zgodnie z prognozą może nadejść pogorszenie pogody.
Turysta znajdujący się w górach często patrzy przede wszystkim na chmurę znajdującą się bezpośrednio nad szczytem.
To może być błąd.
Rozwijająca się burza może znajdować się kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów dalej, a jej kierunek przemieszczania się może mieć większe znaczenie niż aktualna sytuacja dokładnie nad naszym położeniem.
Dlatego podczas obserwacji warto patrzeć na cały horyzont.
Zwracaj uwagę na:
nowe komórki burzowe,
rozwijające się chmury,
kierunek ich przemieszczania,
pojawiające się opady,
kowadła,
zmiany widoczności,
zmiany wiatru.
To pozwala zobaczyć proces, a nie tylko pojedynczy moment.
Rzeźba terenu może zasłaniać część chmury.
Możemy widzieć tylko jej fragment, ponieważ pozostała część znajduje się za grzbietem.
Z tego powodu w górach szczególnie łatwo jest błędnie ocenić wielkość i odległość burzy.
Jeżeli chmura pojawia się za grzbietem, nie oznacza to, że znajduje się daleko.
Podobnie brak widoczności wyładowań nie oznacza, że w danym rejonie nie występują.
Teren może po prostu zasłaniać obserwowany fragment nieba.
Grzbiety, szczyty i inne odsłonięte miejsca są szczególnie niekorzystne podczas burzy.
Turysta znajdujący się wysoko często ma niewiele możliwości szybkiego zejścia. Dodatkowo może znajdować się w miejscu eksponowanym na wyładowania i silny wiatr.
Dlatego planując górską trasę, warto nie tylko sprawdzić jej długość i przewyższenie.
Trzeba również zastanowić się:
Gdzie będę, jeżeli burza rozwinie się za dwie godziny?
To pytanie jest znacznie bardziej użyteczne niż samo:
„Czy dzisiaj będzie burza?”
Jeżeli prognozy wskazują możliwość wystąpienia burz w godzinach popołudniowych, czas rozpoczęcia wycieczki może mieć ogromne znaczenie.
Trasa, która rano jest stosunkowo bezpieczna, kilka godzin później może przebiegać dokładnie przez obszar intensywnej konwekcji.
Dlatego planując trekking, należy uwzględnić nie tylko długość trasy, ale także godzinę, o której będziemy znajdować się na najbardziej eksponowanych odcinkach.
W praktyce oznacza to często:
najbardziej wymagające i odsłonięte fragmenty przechodzimy odpowiednio wcześnie, pozostawiając sobie zapas czasu.
To jedna z najbardziej niebezpiecznych pułapek podczas trekkingu.
Turysta widzi rozwijającą się chmurę i myśli:
„Jeszcze tylko szczyt”.
Albo:
„Jeszcze 30 minut i będę na przełęczy”.
Problem polega na tym, że dokładnie te ostatnie 30 minut może przypadać na moment gwałtownego pogorszenia warunków.
Jeżeli widzimy, że sytuacja atmosferyczna zaczyna się szybko rozwijać, nie powinniśmy zwiększać ryzyka tylko po to, żeby zrealizować wcześniej założony plan.
Plan wycieczki nie jest ważniejszy od bezpieczeństwa.
Nie istnieje jeden magiczny sygnał, który w każdej sytuacji oznacza „natychmiast uciekaj”.
Znacznie lepiej myśleć o narastającym zestawie zagrożeń.
Przykładowo:
Etap pierwszy
Pojawiają się pojedyncze cumulusy. Atmosfera wygląda stabilnie.
Etap drugi
Chmury zaczynają szybko rosnąć pionowo. Warto zwiększyć uwagę.
Etap trzeci
Pojawiają się duże wieże konwekcyjne, ciemne podstawy i smugi opadowe. To dobry moment na poważną ocenę trasy.
Etap czwarty
Słychać pierwsze grzmoty. Burza już występuje. Eksponowany teren należy opuścić.
Etap piąty
Grzmoty stają się częstsze, czas między błyskami i grzmotami jest krótki, pojawia się silny wiatr i intensywny opad. Potrzebne jest bezpieczne schronienie i unikanie dalszej ekspozycji.
Taka progresja pozwala działać zanim sytuacja stanie się krytyczna.
Najlepszym momentem na zmianę planu jest chwila, kiedy sytuacja dopiero zaczyna się pogarszać.
Nie wtedy, kiedy jesteśmy już na szczycie.
Nie wtedy, kiedy zaczyna padać.
Nie wtedy, kiedy pierwszy piorun uderza w pobliżu.
I zdecydowanie nie wtedy, kiedy stoimy na grani podczas intensywnej burzy.
Im wcześniej podejmiemy decyzję, tym więcej mamy możliwości.
Możemy zawrócić.
Możemy zejść niżej.
Możemy zmienić trasę.
Możemy znaleźć odpowiednie miejsce do przeczekania.
Możemy uniknąć sytuacji, w której trzeba podejmować decyzje pod presją czasu.
Warto stworzyć sobie prosty schemat obserwacji.
Co kilkanaście lub kilkadziesiąt minut sprawdź:
Chmury: czy rozwijają się pionowo?
Horyzont: czy pojawiają się nowe komórki burzowe?
Wiatr: czy nagle zmienił siłę lub kierunek?
Temperatura: czy nastąpiło gwałtowne ochłodzenie?
Opad: czy widać smugi deszczu lub gradu?
Dźwięk: czy pojawiły się grzmoty?
Odległość: czy czas między błyskiem a grzmotem się skraca?
Trasa: czy nadal mamy możliwość bezpiecznego zejścia z eksponowanego terenu?
To kilka prostych pytań, które mogą znacząco poprawić świadomość sytuacyjną.
Obserwacja chmur nie pozwoli nam powiedzieć:
„Burza zacznie się dokładnie za 37 minut”.
Takie podejście byłoby fałszywą precyzją.
Celem obserwacji jest coś innego.
Chodzi o rozpoznanie trendu:
warunki są stabilne czy niestabilne?
sytuacja poprawia się czy pogarsza?
mamy coraz więcej czasu czy coraz mniej możliwości?
W turystyce górskiej właśnie takie informacje są najbardziej użyteczne.
W przypadku rozbieżności nie należy automatycznie zakładać, że prognoza jest błędna.
Prognoza jest prognozą dla określonego obszaru i czasu, a rzeczywista atmosfera może rozwijać się nieco inaczej.
Jeżeli jednak obserwujemy szybko narastającą konwekcję, pojawiają się wyładowania, silny wiatr lub intensywne opady, nie powinniśmy ignorować aktualnych warunków tylko dlatego, że wcześniej prognoza wyglądała korzystnie.
Bezpieczeństwo w górach wymaga ciągłej aktualizacji oceny sytuacji.
To najważniejszy wniosek z całego artykułu.
Burza jest procesem.
Zanim zobaczymy błyskawicę, możemy często zaobserwować szereg wcześniejszych zmian:
szybki rozwój chmur,
intensywny wzrost pionowy,
powstanie rozbudowanego Cumulonimbusa,
pojawienie się kowadła,
ciemnienie podstawy,
smugi opadowe,
zmianę kierunku i siły wiatru,
gwałtowne ochłodzenie,
pogorszenie widoczności,
pierwsze odległe grzmoty.
Każdy z tych sygnałów jest informacją.
Nie musimy być meteorologami, aby je zauważyć.
Musimy natomiast nauczyć się reagować odpowiednio wcześnie.
Rozpoznanie nadchodzącej burzy to dopiero połowa problemu.
Możemy bardzo dobrze wiedzieć, że burza nadciąga, ale jeżeli nadal znajdujemy się na odsłoniętej grani, nie mamy jeszcze rozwiązania.
Właśnie dlatego w trzeciej części cyklu przejdziemy od rozpoznawania zagrożenia do działania.
Omówimy, co robić podczas burzy w górach, gdzie szukać schronienia, jak zachować się na grani, szczycie, w lesie i na otwartej przestrzeni oraz czego zdecydowanie nie robić podczas zagrożenia wyładowaniami atmosferycznymi.
Bo w górach sama wiedza o tym, że nadciąga burza, nie wystarczy.
Liczy się jeszcze to, jaką decyzję podejmiemy i jak szybko ją wykonamy.
Zapraszamy do naszego Bloga o tematyce survivalu i bushcraftu
©2013 by LifeTrip.pl - Szkoła Survivalu i Bushcraftu.