Oficjalne logo Szkoły Survivalowej LifeTrip.pl

Zadzwoń
505-335-623

POWIĄZANE ARTYKUŁY:

arrow left
arrow right
Tata zabrał dzieci na szkolenie survivalowe, które dostał w prezencie. Wspólnie spędzają czas.
31 sierpnia 2026

MULTITOOL NA SZLAK. JAK WYGLĄDAŁOBY NARZĘDZIE, KTÓRE NAPRAWDĘ CHCIAŁBYM MIEĆ PODCZAS WIELODNIOWEJ WYPRAWY?

Większość multitooli wygląda dobrze w sklepie.

Dużo funkcji, sporo stali, kilka ostrzy, otwieracze, piła, pilnik, czasem nawet narzędzia, których większość użytkowników nigdy nie użyje.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy wychodzimy z takim narzędziem na kilkudniowy trekking i okazuje się, że zabrakło dokładnie tego, czego naprawdę potrzebujemy.

Dlatego zamiast zadawać pytanie:

jaki multitool kupić?

wolę zadać inne:

jak powinien wyglądać multitool, który naprawdę byłby wybawieniem na szlaku?

Nie interesuje mnie tutaj klasyczne EDC.

Nie interesuje mnie też gadżet do noszenia przy pasku.

Interesuje mnie narzędzie przeznaczone do wielodniowej wyprawy, podczas której jestem kilka dni od cywilizacji i muszę sam poradzić sobie z uszkodzeniem plecaka, namiotu, kijków, kuchenki albo innego elementu wyposażenia.

Gdybym miał zaprojektować taki multitool od początku, wyglądałby zupełnie inaczej niż większość modeli dostępnych na rynku.

Multitool trekkingowy powinien powstawać od awarii, a nie od listy funkcji

Producenci bardzo często projektują multitool według prostego schematu.

Dodajmy jak najwięcej narzędzi.

Nóż.

Drugie ostrze.

Piłę.

Otwieracz do puszek.

Otwieracz do butelek.

Śrubokręt.

Pilnik.

Korkociąg.

A później na pudełku pojawia się liczba:

18 funkcji.

21 funkcji.

30 funkcji.

Tylko że podczas wielodniowej wyprawy liczba funkcji nie ma większego znaczenia.

Liczy się odpowiedź na jedno pytanie:

czy tym narzędziem jestem w stanie usunąć awarię, która może zatrzymać mnie na szlaku?

I właśnie od tego zacząłbym projektowanie multitoola wyprawowego.

Nie od narzędzi.

Od problemów.

Co naprawdę może zepsuć się podczas wielodniowej wyprawy?

Jeżeli przez kilka dni niesiemy całe wyposażenie na plecach, znajdujemy się w zupełnie innej sytuacji niż podczas jednodniowego spaceru.

Nie możemy po prostu wrócić do samochodu i wymienić sprzętu.

Awaria może pojawić się trzeciego dnia.

Albo piątego.

Może padać.

Może być zimno.

Do najbliższej miejscowości możemy mieć kilkadziesiąt kilometrów.

I wtedy niewielka usterka potrafi urosnąć do naprawdę dużego problemu.

Uszkodzenie plecaka może zakończyć wyprawę

Plecak jest jednym z najważniejszych elementów wyposażenia.

Jeżeli niesiemy 15 albo 20 kilogramów, system nośny pracuje przez wiele godzin każdego dnia.

Może pęknąć klamra.

Może urwać się trok.

Może rozerwać się szew.

Może uszkodzić się zamek.

Może wysunąć się element stelaża.

Może poluzować się śruba.

W takim przypadku nie potrzebuję piły.

Potrzebuję:

  • mocnych szczypiec

  • szydła

  • nożyczek

  • przecinaka

  • uchwytu na bit

  • narzędzia pozwalającego złapać igłę lub drut

To właśnie pokazuje, jak bardzo multitool wyprawowy różni się od klasycznego narzędzia EDC.

Pęknięty stelaż namiotu

Kolejna sytuacja.

Silny wiatr.

Niefortunne rozstawienie namiotu.

Przypadkowe nadepnięcie na segment.

I nagle jeden element stelaża jest wygięty albo pęknięty.

W terenie nie chodzi o wykonanie naprawy idealnej.

Chodzi o wykonanie takiej naprawy, żeby namiot przeżył kolejne noce.

Multitool może pomóc:

  • delikatnie wyprostować element

  • zacisnąć tuleję naprawczą

  • przeciąć drut

  • przygotować mocowanie

  • dociąć taśmę

  • wykonać otwór w materiale

Znowu największą wartość mają szczypce, szydło i przecinak.

Nie kolejny otwieracz.

Kijki trekkingowe

Na długim trekkingu kijki potrafią pracować przez kilkadziesiąt kilometrów dziennie.

Awarii może ulec zacisk.

Może poluzować się śruba.

Może zablokować się segment.

Może wygiąć się niewielki element.

I tutaj pojawia się coś, czego bardzo brakuje mi w wielu gotowych multitoolach.

Gniazdo na standardowe bity

To jedna z funkcji, którą uznałbym za obowiązkową.

Nie potrzebuję pięciu zamontowanych na stałe śrubokrętów.

Potrzebuję możliwości zabrania czterech końcówek pasujących dokładnie do mojego sprzętu.

Przed wyprawą sprawdzam:

  • kijki trekkingowe

  • kuchenkę

  • uchwyty

  • sprzęt fotograficzny

  • elementy plecaka

  • okulary

  • wyposażenie elektroniczne

I dobieram bity.

Jeżeli potrzebuję Torxa, zabieram Torxa.

Jeżeli potrzebuję małego imbusa, zabieram imbus.

Jeżeli potrzebuję Phillipsa, zabieram odpowiednią końcówkę.

To jest znacznie bardziej praktyczne niż zestaw śrubokrętów dobranych przez producenta multitoola.

Szydło powinno być jednym z najważniejszych narzędzi

Gdybym projektował multitool przeznaczony na wyprawy, szydło znalazłoby się bardzo wysoko na liście.

Można nim:

  • wykonać otwór w pasku

  • przygotować materiał do szycia

  • naprawić element plecaka

  • pomóc przy naprawie buta

  • przebić gruby materiał

  • wykonać awaryjne mocowanie

Wielu użytkowników skupia się na nożu i pile.

Na wielodniowej wyprawie dobre szydło może być jednak znacznie bardziej użyteczne.

Naprawa butów

To kolejny element wyposażenia, którego awaria potrafi zakończyć wyjazd.

Może odkleić się podeszwa.

Może zerwać się sznurowadło.

Może wyrwać się oczko.

Może uszkodzić się haczyk.

Może rozerwać się materiał.

Tutaj idealny multitool powinien pozwolić:

  • przeciąć linkę

  • wykonać otwór

  • złapać element szczypcami

  • docisnąć naprawiany fragment

  • przeciąć materiał

  • pomóc przy awaryjnym szyciu

Znów wracamy do podstawowych narzędzi.

Szczypce.

Szydło.

Nożyczki.

Ostrze.

Uszkodzony zamek błyskawiczny

To banalna awaria, dopóki nie dotyczy:

  • namiotu

  • kurtki przeciwdeszczowej

  • śpiwora

  • głównej komory plecaka

Czasami problemem jest rozciągnięty suwak.

Delikatne dociśnięcie elementu odpowiednimi szczypcami może przywrócić jego działanie.

I właśnie tutaj jakość szczypiec ma znacznie większe znaczenie niż liczba pozostałych funkcji.

Kuchenka turystyczna

Podczas wielodniowej wyprawy awaria kuchenki nie zawsze jest katastrofą, ale potrafi mocno skomplikować życie.

Może poluzować się element.

Może zabrudzić się drobna część mechanizmu.

Może wygiąć się podpórka.

Tutaj przydadzą się:

  • małe szczypce

  • odpowiednie bity

  • pinceta

  • cienki element do oczyszczenia zabrudzeń

Nie próbowałbym natomiast naprawiać uszkodzeń związanych ze szczelnością instalacji gazowej albo paliwowej.

Multitool ma pomóc w bezpiecznej naprawie.

Nie zachęcać do ryzykownej improwizacji.

Materac i wyposażenie noclegowe

Multitool sam nie naprawi materaca.

Ale może pomóc przygotować naprawę.

Potrzebujemy:

  • dobrych nożyczek

  • niewielkiego ostrza

  • pincety

  • możliwości precyzyjnego przygotowania łatki

I właśnie pinceta jest kolejnym narzędziem, które dodałbym do multitoola wyprawowego.

Dlaczego normalna pinceta ma sens?

Nie mówię o maleńkim kawałku blachy wsuwanym w obudowę scyzoryka.

Chodzi mi o rzeczywiście użyteczną, precyzyjną pincetę.

Może przydać się do:

  • oczyszczenia zaworu

  • wyjęcia drobnego fragmentu materiału

  • manipulowania małą śrubą

  • usunięcia drzazgi

  • wyciągnięcia ciernia

  • pracy przy sprzęcie elektronicznym

Na długiej wyprawie takie drobiazgi potrafią mieć zaskakująco duże znaczenie.

Elektronika też może wymagać naprawy

Dzisiaj podczas trekkingu korzystamy z:

  • telefonów

  • zegarków GPS

  • czołówek

  • powerbanków

  • przewodów

  • aparatów

  • kamer sportowych

Nie chodzi o to, żeby rozbierać elektronikę w środku lasu.

Najczęściej problem dotyczy:

  • uszkodzonego przewodu

  • mocowania

  • uchwytu

  • śruby

  • obudowy

Tu znowu sprawdzą się:

  • małe szczypce

  • przecinak

  • pinceta

  • bity

Nie projektowałbym natomiast narzędzia do otwierania akumulatorów litowych czy ingerowania w uszkodzone ogniwa.

To może być zwyczajnie niebezpieczne.

Jak wyglądałby mój idealny multitool na szlak?

Gdybym mógł zaprojektować go od początku, nie interesowałoby mnie 25 funkcji.

Interesowałoby mnie około 8 naprawdę potrzebnych.

1. Mocne szczypce

Najważniejszy element.

Powinny być wystarczająco duże, żeby złapać metalowy element, zacisnąć mocowanie albo poprawić suwak zamka.

2. Przecinak do drutu

Jeżeli zabieramy niewielką ilość drutu naprawczego, przecinak staje się bardzo użyteczny.

3. Gniazdo na wymienne bity

Dla mnie absolutna podstawa multitoola wyprawowego.

4. Szydło

Mocne, dobrze zaprojektowane i nadające się do pracy z grubym materiałem.

5. Dobre nożyczki

Nie symboliczne.

Takie, którymi rzeczywiście można przeciąć materiał, taśmę czy przygotować łatkę.

6. Jedno dobre ostrze

Nie potrzebuję dwóch albo trzech.

Jedno wystarczy.

7. Pilnik

Najlepiej taki, który poradzi sobie zarówno z metalem, jak i tworzywem.

8. Precyzyjna pinceta

Małe narzędzie, ale bardzo duży zakres zastosowań.

Dodałbym jeszcze uchwyt do igły

To rozwiązanie, którego praktycznie nie spotykam, a podczas wyprawy mogłoby być bardzo użyteczne.

Wyobrażam sobie niewielki uchwyt pozwalający mocno zacisnąć zwykłą igłę.

Dzięki temu możemy przepchnąć ją przez:

  • grubą taśmę plecaka

  • but

  • skórę

  • mocny materiał syntetyczny

  • element pokrowca

Bez próby przepychania igły palcem.

W połączeniu z mocną nicią dałoby to naprawdę skuteczny system awaryjnych napraw.

Czego nie potrzebuję w multitoolu wyprawowym?

I tu dochodzimy do rzeczy, które prawdopodobnie wzbudzą najwięcej dyskusji.

Otwieracz do puszek

Na długim trekkingu nie noszę stalowych konserw.

Są ciężkie.

Generują odpad.

Nie widzę więc większego sensu noszenia narzędzia przeznaczonego do ich otwierania.

Korkociąg

Na wielodniowej wyprawie kompletnie zbędny.

Drugie ostrze

Nie widzę potrzeby.

Jedno dobre ostrze wystarczy.

Duża piła

Tu sytuacja zależy od charakteru wyprawy.

Jeżeli mówimy o bushcrafcie, piła może być bardzo przydatna.

Jeżeli mówimy o wielodniowym trekkingu w górach, parkach narodowych albo terenach bezleśnych, może być tylko dodatkowym ciężarem.

Dlatego nie uznałbym jej za obowiązkową.

Multitool powinien być modułowy

To moim zdaniem najciekawszy kierunek.

Nie chciałbym multitoola zawierającego wszystko.

Chciałbym narzędzie, które można dopasować do konkretnej wyprawy.

Rdzeń pozostaje ten sam:

  • szczypce

  • przecinak

  • szydło

  • ostrze

  • nożyczki

  • pilnik

A później dokładamy moduły:

  • bity

  • pincetę

  • igłę

  • dodatkowe narzędzie specyficzne dla danej wyprawy

Dzięki temu nie nosimy przez kilka dni funkcji, których nigdy nie użyjemy.

Multitool nie powinien działać sam

I tutaj trzeba powiedzieć coś bardzo ważnego.

Nawet najlepiej zaprojektowany multitool nie naprawi sprzętu, jeżeli nie mamy materiałów.

Dlatego traktowałbym go jako rdzeń niewielkiego zestawu naprawczego.

Obok niego powinny znaleźć się między innymi:

  • taśma naprawcza

  • opaski zaciskowe

  • mocna nić

  • igła

  • niewielka ilość drutu

  • linka

  • łatki

  • zapasowa klamra

  • klej dopasowany do sprzętu

Multitool daje nam możliwość pracy.

Materiały dają możliwość wykonania naprawy.

Najlepszy multitool wyprawowy nie istnieje?

Prawdopodobnie nie.

Przynajmniej nie w formie uniwersalnej.

Innego multitoola potrzebuje osoba jadąca na zimową wyprawę.

Innego ktoś podróżujący rowerem.

Innego uczestnik kilkudniowego trekkingu w górach.

Jeszcze innego ktoś działający w lesie.

Dlatego zamiast szukać narzędzia z największą liczbą funkcji, zrobiłbym coś prostszego.

Przed wyjazdem rozłożyłbym cały sprzęt.

I przy każdym elemencie zadał trzy pytania:

Co może się zepsuć?

Czym mogę to naprawić?

Czy mój multitool pozwala mi wykonać tę naprawę?

Jeżeli nie, dopiero wtedy szukałbym brakującego narzędzia.

Multitool, który naprawdę byłby wybawieniem na szlaku

Idealny multitool wyprawowy nie powinien imponować liczbą funkcji.

Powinien rozwiązywać problemy.

Jeżeli piątego dnia trekkingu pęknie element namiotu, rozpruje się plecak albo poluzuje zacisk kijka, nie będzie mnie interesowało, że multitool posiada korkociąg i trzy otwieracze.

Będzie mnie interesowało, czy mam:

szczypce, szydło, odpowiedni bit, przecinak i możliwość wykonania prowizorycznej naprawy.

I właśnie w ten sposób patrzyłbym na multitool przeznaczony na wielodniowe wyprawy.

Nie jako gadżet.

Nie jako scyzoryk z dużą liczbą funkcji.

Tylko jako mały warsztat awaryjny, który noszę w plecaku na wypadek sytuacji, których nie jestem w stanie przewidzieć.

Bo na długiej wyprawie dobry sprzęt jest ważny.

Ale jeszcze ważniejsza jest możliwość poradzenia sobie wtedy, kiedy ten sprzęt przestaje działać.

Eksperckie artykuły i praktyczne wskazówki survivalowe

Zapraszamy do naszego Bloga o tematyce survivalu i bushcraftu

arrow left
arrow right

©2013 by LifeTrip.pl - Szkoła Survivalu i Bushcraftu.