Multitool jest jednym z tych elementów wyposażenia, które bardzo łatwo kupić pod wpływem marketingu. Producent pokazuje kilkanaście albo kilkadziesiąt funkcji, sprzedawca przekonuje, że mamy w kieszeni cały warsztat, a po zakupie okazuje się, że przez większość czasu używamy szczypiec, noża i śrubokręta.
Czy więc multitool survival ma sens?
Tak, ale pod jednym warunkiem.
Musimy wiedzieć, po co go zabieramy.
Z mojego punktu widzenia multitool podczas wyprawy nie jest przede wszystkim nożem, otwieraczem do konserw ani gadżetem EDC. Jest elementem terenowego zestawu naprawczego.
I właśnie w takim zastosowaniu pokazuje swoją największą wartość.
Na kilkudniowej wyprawie znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że będziemy musieli naprawić plecak, stelaż namiotu, klamrę, kuchenkę albo kij trekkingowy, niż że będziemy budowali przy jego pomocy schronienie survivalowe.
Dlatego wybierając multitool w teren, warto przestać patrzeć na liczbę funkcji i zacząć patrzeć na problemy, które możemy przy jego pomocy rozwiązać.
Podczas szkolenia survivalowego możemy nauczyć się improwizowania, budowania schronienia, rozpalania ognia czy pozyskiwania wody. Na prawdziwej wyprawie pojawia się jednak jeszcze jeden problem.
Sprzęt się zużywa.
Pękają klamry.
Odkręcają się śruby.
Wyginają się elementy stelaża.
Rozrywają się paski plecaka.
Uszkadzają się zamki.
Pękają plastikowe uchwyty.
Przecierają się linki.
Problem z pozoru niewielki potrafi bardzo szybko stać się poważny.
Jeżeli w połowie kilkudniowej trasy odpadnie nam uchwyt od kubka, prawdopodobnie damy sobie radę.
Jeżeli pęknie pas biodrowy plecaka ważącego 18 kilogramów, sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.
W takich sytuacjach nie potrzebujemy trzydziestu gadżetów. Potrzebujemy kilku podstawowych narzędzi oraz materiałów pozwalających wykonać prowizoryczną, ale skuteczną naprawę.
I właśnie dlatego multitool survival powinien być traktowany jako część systemu, a nie samodzielny zestaw przetrwania.
Lista zależy oczywiście od modelu multitoola oraz wyposażenia, które zabieramy ze sobą. W praktyce dobre szczypce, nóż, przecinak do drutu, pilnik i kilka śrubokrętów rozwiązują zaskakująco dużo problemów.
Plecak jest jednym z najważniejszych elementów wyposażenia podczas trekkingu.
Możemy mieć najlepszy śpiwór, filtr do wody i namiot, ale jeżeli przestaniemy być w stanie wygodnie przenosić wyposażenie, dalsza droga może stać się bardzo trudna.
Multitool może pomóc między innymi przy:
zaciskaniu metalowych elementów
przecięciu uszkodzonej taśmy
przygotowaniu otworu pod awaryjne przeszycie
manipulowaniu przy klamrach i regulatorach
przecięciu trytytki lub drutu
przytrzymaniu nakrętki podczas dokręcania śruby
Oczywiście sam multitool nie naprawi rozerwanego pasa biodrowego.
Do tego potrzebujemy materiału naprawczego.
I tu dochodzimy do najważniejszego założenia całego artykułu.
Multitool daje możliwość wykonania naprawy, ale dopiero materiały znajdujące się w zestawie naprawczym pozwalają ją zrealizować.
Uszkodzenie namiotu podczas jednej nocy w lesie może być irytujące.
Podczas kilkudniowej wyprawy w górach może stać się poważnym problemem.
Szczególnie przy silnym wietrze, deszczu albo niskiej temperaturze.
W przypadku uszkodzonego stelaża multitool może posłużyć do:
prostowania niewielkich elementów
przytrzymywania metalowych części
docinania taśmy naprawczej
przygotowania elementu usztywniającego
przecinania drutu
zaciskania prowizorycznego połączenia
Warto przy tym pamiętać, że agresywne prostowanie elementów aluminiowych może doprowadzić do ich całkowitego pęknięcia.
W terenie często nie chodzi o przywrócenie sprzętu do stanu fabrycznego.
Chodzi o wykonanie naprawy, która pozwoli nam bezpiecznie dokończyć wyprawę.
To bardzo ważna różnica.
Kijki trekkingowe są stosunkowo prostym sprzętem, ale potrafią sprawić problemy.
Może poluzować się śruba.
Może zablokować się mechanizm.
Może uszkodzić się system zacisku.
Może wygiąć się element.
W zależności od konstrukcji kijów odpowiedni śrubokręt lub szczypce mogą pozwolić wykonać regulację albo prowizoryczną naprawę.
Dlatego przed wyprawą warto sprawdzić, jakie śruby znajdują się w naszym sprzęcie.
Nie ma większego sensu zabieranie multitoola z trzema śrubokrętami, jeżeli żaden z nich nie pasuje do wyposażenia, które mamy w plecaku.
Przy kuchenkach trzeba zachować szczególną ostrożność.
Nie każdą awarię powinniśmy próbować naprawiać w terenie.
Dotyczy to szczególnie elementów związanych z paliwem, gazem i szczelnością układu.
Multitool może jednak przydać się do prostych czynności mechanicznych, takich jak:
dokręcenie elementu
przytrzymanie nakrętki
poprawienie osłony
usunięcie drobnego zanieczyszczenia
wyprostowanie nieskomplikowanego elementu
Jeżeli jednak istnieje ryzyko nieszczelności instalacji paliwowej, lepiej zrezygnować z używania uszkodzonego sprzętu niż eksperymentować przy płomieniu.
Survival nie polega na naprawianiu wszystkiego za wszelką cenę.
Polega również na rozpoznaniu momentu, w którym improwizacja przestaje być rozsądna.
Producenci lubią liczyć funkcje.
Otwieracz może być jedną funkcją, zdejmowanie izolacji drugą, pilnik trzecią, a dodatkowy otwór w narzędziu czwartą.
W efekcie dostajemy imponującą liczbę na pudełku.
W terenie znacznie ważniejsze jest jednak kilka podstawowych narzędzi.
Dla mnie to jedna z najważniejszych funkcji multitoola.
Dobry chwyt pozwala:
przytrzymać niewielki element
zgiąć drut
zacisnąć mocowanie
poluzować drobną nakrętkę
wyciągnąć metalowy element
manipulować czymś, czego nie chcemy dotykać ręką
Jeżeli kupowałbym multitool przede wszystkim jako część zestawu naprawczego, właśnie od jakości szczypiec zacząłbym ocenę.
Przecinak bywa bardzo przydatny, jeżeli w naszym zestawie naprawczym znajduje się drut.
Drut może służyć jako prowizoryczne mocowanie, zabezpieczenie albo element usztywniający.
Nie zastąpi wszystkich innych materiałów, ale przy niektórych awariach daje możliwość stworzenia naprawdę mocnego połączenia.
Ostrze w multitoolu jest użyteczne, ale nie traktowałbym go jako pełnego zamiennika dobrego noża terenowego.
Może służyć do:
przecinania taśmy
docinania materiału
strugania niewielkich elementów
przygotowania linki
otwierania opakowań
drobnych prac naprawczych
Do cięższych prac terenowych zdecydowanie wolę klasyczny nóż o stałej głowni.
Tutaj pojawia się ciekawy problem.
Nie chodzi o to, żeby multitool miał dużo śrubokrętów.
Chodzi o to, żeby miał takie, które pasują do naszego sprzętu.
Przed wyprawą warto obejrzeć:
kijki trekkingowe
okulary
kuchenkę
sprzęt elektroniczny
mocowania
elementy plecaka
wyposażenie fotograficzne
Jeżeli wszędzie znajdują się śruby, do których nie mamy odpowiedniej końcówki, nasz multitool będzie tylko dodatkowym obciążeniem.
Pilnik jest jedną z niedocenianych funkcji multitoola.
Może pomóc przy:
usuwaniu ostrej krawędzi
dopasowaniu elementu
wygładzeniu uszkodzonego metalu
przygotowaniu prowizorycznej części
poprawieniu drewnianego lub plastikowego elementu
Nie używamy go codziennie, ale kiedy jest potrzebny, trudno zastąpić go czymś znalezionym przypadkiem w lesie.
Nie są dla mnie absolutnie konieczne, ale w zestawie naprawczym bywają wygodne.
Szczególnie przy pracy z:
materiałem
nitką
plastrem
taśmą
niewielkimi łatami
Możemy oczywiście użyć noża, ale precyzyjne cięcie nożyczkami jest często znacznie prostsze.
To pytanie pojawia się regularnie.
Skoro multitool ma ostrze, czy musimy zabierać dodatkowy nóż?
Moim zdaniem multitool i nóż pełnią inne funkcje.
Klasyczny nóż terenowy służy przede wszystkim do pracy z materiałem, drewnem, żywnością oraz wykonywania typowych czynności obozowych.
Multitool jest bardziej narzędziem mechanicznym.
Jeżeli podczas wyprawy mam naprawić stelaż, poprawić śrubę albo zacisnąć drut, sięgam po multitool.
Jeżeli przygotowuję drewno, rozpałkę albo wykonuję cięższą pracę terenową, zdecydowanie wygodniejszy jest nóż.
Nie musimy więc wybierać pomiędzy nimi.
Musimy tylko wiedzieć, po co zabieramy każde z tych narzędzi.
Multitool bez materiałów naprawczych przypomina trochę skrzynkę narzędziową bez części zamiennych.
Możemy coś przeciąć, przytrzymać albo odkręcić.
Ale nie zawsze mamy czym połączyć uszkodzone elementy.
Dlatego na dłuższych wyprawach wożę niewielki zestaw naprawczy.
Jego zawartość zmienia się w zależności od rodzaju wyjazdu.
Nie istnieje jeden idealny zestaw dla wszystkich.
Przykładowy zestaw może zawierać:
multitool
mocną taśmę naprawczą
opaski zaciskowe w kilku rozmiarach
igłę
mocną nić
niewielką ilość drutu
krótkie odcinki linki
łatki do materaca
łatki do namiotu
zapasową klamrę do plecaka
klej przeznaczony do napraw używanego wyposażenia
zapasowy sznurek odciągowy
kilka elementów dobranych konkretnie do własnego sprzętu
I właśnie ostatni punkt jest najważniejszy.
Nie kopiowałbym tej listy bez zastanowienia.
Potraktuj ją jako punkt wyjścia.
W survivalu bardzo łatwo wpaść w pułapkę kompletowania.
Dokładamy kolejne rzeczy, ponieważ potencjalnie mogą się przydać.
Po pewnym czasie mamy kilogram wyposażenia przeznaczonego do rozwiązywania sytuacji, które prawdopodobnie nigdy nie wystąpią.
Zestaw naprawczy powinien powstać dokładnie odwrotnie.
Najpierw wybieramy sprzęt.
Później zastanawiamy się, co może w nim ulec awarii.
Dopiero na końcu dobieramy narzędzia i materiały pozwalające wykonać naprawę.
Przed wyjazdem warto przejść przez wyposażenie i przy każdym ważnym elemencie zadać sobie trzy pytania:
Co może się zepsuć?
Czym mogę to naprawić?
Czy potrafię wykonać tę naprawę w terenie?
To banalnie proste ćwiczenie, które potrafi całkowicie zmienić sposób pakowania.
Weźmy plecak.
Może pęknąć klamra.
Czy mam zapasową?
Czy można ją wymienić bez rozcinania taśmy?
Czy pasuje do niej element zapasowy?
Kolejny przykład, materac.
Może zostać przebity.
Czy mam łatki?
Czy klej działa na materiale, z którego wykonany jest mój materac?
Czy wiem, jak znaleźć niewielką dziurę?
Namiot.
Może pęknąć stelaż.
Czy producent dostarczył tuleję naprawczą?
Czy znajduje się ona nadal w zestawie?
Czy wiem, jak jej użyć?
Dopiero wtedy budujemy rozsądny zestaw.
Nie zabieram dokładnie tego samego wyposażenia wszędzie.
Weekendowe szkolenie survivalowe w lesie to zupełnie inne środowisko niż dziesięciodniowy trekking z całym wyposażeniem niesionym na plecach.
Jeżeli działamy blisko cywilizacji i mamy możliwość zakończenia wyjazdu w ciągu kilku godzin, zestaw może być minimalny.
Multitool, kilka trytytek, kawałek taśmy i podstawowe materiały mogą wystarczyć.
Tutaj awaria sprzętu może mieć znacznie większe konsekwencje.
Jeżeli przez kilka kolejnych dni jesteśmy uzależnieni od namiotu, plecaka, materaca czy kuchenki, warto przygotować zestaw dokładnie pod te elementy.
Zimą znaczenie napraw rośnie jeszcze bardziej.
Uszkodzenie rękawicy, zamka kurtki, schronienia albo elementu wyposażenia może mieć bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo termiczne.
Do tego dochodzi problem pracy w rękawicach.
Bardzo mały i precyzyjny multitool może wyglądać świetnie w sklepie, ale obsługa jego narzędzi przy zmarzniętych palcach potrafi być zupełnie inną historią.
Zawsze powtarzam, że sprzęt survivalowy powinien być używany przed sytuacją awaryjną.
Dotyczy to również multitoola.
Nie kupowałbym go dzień przed wyprawą.
Rozłóż go.
Sprawdź blokady.
Zobacz, jak otwierają się narzędzia.
Spróbuj przeciąć drut.
Dokręć śrubę.
Popracuj szczypcami.
Użyj pilnika.
Sprawdź, czy potrafisz obsługiwać najważniejsze elementy jedną ręką.
Jeżeli planujesz zimową wyprawę, załóż rękawice i spróbuj zrobić to jeszcze raz.
To często bardzo szybko pokazuje różnicę pomiędzy funkcją znajdującą się w katalogu producenta a funkcją, której naprawdę możemy użyć w terenie.
Na rynku znajdziemy mnóstwo produktów reklamowanych jako sprzęt survivalowy.
W nazwie pojawiają się słowa survival, tactical, military albo outdoor.
Nie oznacza to automatycznie, że mamy przed sobą sprzęt odpowiedni do realnego działania.
Multitool też nie jest magicznym zestawem przetrwania.
Sam w sobie nie rozwiązuje problemów.
Najważniejsza pozostaje umiejętność improwizowania.
Możemy mieć najlepszy multitool na rynku i nie potrafić naprawić pękniętej klamry.
Możemy również mieć prosty model, trochę taśmy, kawałek linki i doświadczenie pozwalające skutecznie naprawić sprzęt.
W survivalu narzędzie jest tylko przedłużeniem umiejętności użytkownika.
Nie tworzyłbym listy piętnastu modeli.
Najpierw określiłbym zadanie.
Jeżeli multitool ma być elementem zestawu naprawczego na wyprawę, zwróciłbym uwagę przede wszystkim na kilka rzeczy.
Powinny dawać pewny chwyt i nie wyginać się przy podstawowych pracach.
Jeżeli planujemy zabierać drut naprawczy, możliwość jego bezpiecznego przecięcia jest dużą zaletą.
Sprawdźmy wcześniej, czy pasują do naszego wyposażenia.
Podczas pracy narzędzie nie powinno przypadkowo zamknąć się na palcach.
Na wielodniowym trekkingu każdą rzecz niesiemy przez wiele godzin dziennie.
Jeżeli wykorzystujemy pięć funkcji, nie ma większego sensu nosić ciężkiego urządzenia z trzydziestoma.
Wilgoć, błoto, pył i niska temperatura szybko pokazują jakość wykonania sprzętu.
Multitool powinien być również regularnie czyszczony i konserwowany.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko mówi się przy kompletowaniu sprzętu.
Zestaw naprawczy warto rozwijać na podstawie własnego doświadczenia.
Jeżeli podczas wyprawy coś się zepsuło i brakowało nam konkretnego elementu, po powrocie warto go dopisać do listy.
Jeżeli przez pięć lat nosimy coś i nigdy nawet nie zbliżyliśmy się do sytuacji, w której mogłoby się przydać, warto zastanowić się, czy rzeczywiście powinno znajdować się w plecaku.
W ten sposób po kilku wyprawach powstaje bardzo mały, ale dobrze dopasowany zestaw.
Nie jest uniwersalny.
Jest nasz.
Multitool survival ma sens.
Nie dlatego, że posiada kilkanaście funkcji.
Nie dlatego, że wygląda profesjonalnie przypięty do pasa.
I nie dlatego, że producent nazwał go survivalowym.
Ma sens wtedy, kiedy jest częścią przemyślanego systemu wyposażenia.
Na wyprawie traktuję go przede wszystkim jako niewielki warsztat naprawczy.
Szczypce, przecinak, śrubokręt, pilnik i ostrze w połączeniu z taśmą, trytytkami, nicią, drutem i kilkoma elementami dobranymi do konkretnego sprzętu potrafią rozwiązać bardzo wiele problemów.
Najważniejsze jest jednak coś innego.
Przed wyprawą obejrzyj swój sprzęt i zadaj sobie trzy pytania:
Co może się zepsuć?
Czym to naprawię?
Czy potrafię zrobić to w terenie?
Jeżeli potrafisz odpowiedzieć na wszystkie trzy, jesteś znacznie lepiej przygotowany niż osoba, która po prostu kupiła gotowy zestaw survivalowy.
Bo w survivalu nigdy nie chodziło o posiadanie największej liczby przedmiotów.
Chodzi o umiejętność rozwiązania problemu przy pomocy tego, co rzeczywiście mamy przy sobie.
Zapraszamy do naszego Bloga o tematyce survivalu i bushcraftu
©2013 by LifeTrip.pl - Szkoła Survivalu i Bushcraftu.