Szwecja wielu osobom kojarzy się przede wszystkim z Laponią, reniferami, północą i wielką przestrzenią za kołem podbiegunowym. Tymczasem południowa część kraju potrafi wyglądać zupełnie inaczej.
Smålandia to kraina lasów, jezior, niewielkich miejscowości i dróg, które przez wiele kilometrów prowadzą przez spokojny, słabo zurbanizowany teren. Z punktu widzenia trekkingu to bardzo ciekawy region, szczególnie zimą.
Nie ma tu spektakularnych alpejskich szczytów ani wysokogórskich przełęczy. Jest za to coś, co podczas wielodniowej wyprawy zaczyna mieć ogromne znaczenie - przestrzeń, cisza, zmienne warunki i konieczność rozsądnego planowania każdego kolejnego etapu.
To właśnie dlatego Smålandia stała się jednym z kierunków naszych zimowych wypraw LifeTrip.
Smålandia leży w południowej Szwecji i jest jednym z najbardziej charakterystycznych regionów tej części kraju.
To obszar zdominowany przez:
Dla turysty oznacza to możliwość wejścia w teren bez konieczności przemieszczania się po zatłoczonych szlakach.
Dla osoby uczestniczącej w wielodniowym trekkingu oznacza coś więcej - możliwość funkcjonowania w środowisku, w którym trzeba samodzielnie podejmować decyzje dotyczące tempa marszu, biwaku, trasy i zarządzania energią.
Najpopularniejsze obrazy Szwecji zwykle pokazują północ kraju.
Tymczasem Smålandia nie próbuje konkurować z Laponią.
Jej charakter jest zupełnie inny.
Tutaj krajobraz budują:
Podczas trekkingu nie chodzi więc o zdobywanie kolejnych szczytów.
Znacznie ważniejsze staje się utrzymanie rytmu marszu i właściwe zarządzanie całym dniem.
Dobry teren trekkingowy nie zawsze musi oznaczać wysokie góry.
Podczas wielodniowej wyprawy potrzebujemy przede wszystkim możliwości przemieszczania się przez różnorodny teren.
Smålandia daje właśnie takie możliwości.
Znajdują się tutaj lokalne szlaki, leśne drogi i rozbudowane systemy tras, które można łączyć w zależności od warunków.
Jednym z przykładów jest rejon Gullabo i Torsås.
To właśnie tam znajdują się między innymi:
Takie miejsca pozwalają budować trasę elastycznie.
A podczas zimowego trekkingu elastyczność jest znacznie ważniejsza niż realizowanie planu za wszelką cenę.
Latem możesz planować dzień głównie na podstawie dystansu.
Zimą pojawia się znacznie więcej zmiennych.
Na tempo marszu wpływają:
Trasa, którą latem można przejść bez większego problemu, zimą może wymagać zupełnie innego podejścia.
Dlatego podczas zimowej wyprawy nie zakładamy, że każdego dnia trzeba przejść określoną liczbę kilometrów.
Najpierw oceniamy warunki.
Dopiero później podejmujemy decyzję.
Jedną z największych różnic między trekkingiem letnim i zimowym jest długość dnia.
Zimą czas działania przy naturalnym świetle jest znacznie krótszy.
To oznacza konieczność wcześniejszego planowania:
Jeśli zbyt późno rozpoczniesz organizację obozu, wszystkie kolejne czynności wykonujesz już po ciemku.
A wtedy nawet proste zadania potrafią zajmować znacznie więcej czasu.
Podczas zimowego trekkingu często skupiamy się na temperaturze powietrza.
To tylko jedna część układanki.
Znaczenie mają również:
Możesz dobrze funkcjonować podczas marszu, a po zatrzymaniu bardzo szybko zacząć tracić ciepło.
Dlatego zimą przejście od marszu do biwaku powinno być dobrze zorganizowane.
Najpierw zabezpieczamy schronienie i ciepło.
Dopiero później zaczynamy zajmować się mniej istotnymi rzeczami.
W górach cel często jest bardzo czytelny.
Widzisz szczyt.
Widzisz przełęcz.
Widzisz grzbiet.
W lesie sytuacja wygląda inaczej.
Przez wiele godzin możesz poruszać się w bardzo podobnym krajobrazie.
Drzewa.
Ścieżka.
Jezioro.
Kolejny las.
I właśnie wtedy zaczyna się ciekawy aspekt psychologiczny wielodniowego trekkingu.
Trzeba nauczyć się działać bez ciągłych nagród wizualnych.
Nie czekasz na kolejny spektakularny punkt widokowy.
Po prostu idziesz.
To bardzo dobre środowisko do nauki utrzymywania spokojnego, powtarzalnego rytmu marszu.
Jednym z ciekawszych szlaków w rejonie naszej wyprawy jest Gullaboleden.
Trasa prowadzi przez okolice Gullabo i liczy około kilkudziesięciu kilometrów.
To typowy przykład szlaku, którego charakter zmienia się wraz z porą roku.
Latem jest to spokojna trasa przez leśny krajobraz Smålandii.
Zimą pojawiają się dodatkowe wyzwania.
Śnieg może przykrywać fragmenty oznaczeń i zmieniać wygląd ścieżek.
Krótszy dzień ogranicza czas marszu.
A warunki pogodowe mogą wpływać na tempo całej grupy.
Dlatego nie traktujemy Gullaboleden jak trasy, którą trzeba przejść dokładnie punkt po punkcie.
To jeden z elementów większej wyprawy.
W okolicy znajduje się również Torsåsleden.
To rozbudowana sieć tras, która daje znacznie większą swobodę planowania.
Z punktu widzenia wyprawy to ogromna zaleta.
Jeśli warunki pogarszają się, możemy zmienić wariant.
Jeśli grupa porusza się szybciej, możemy wydłużyć etap.
Jeśli tempo spada, możemy skrócić trasę.
To właśnie na tym polega realne planowanie trekkingu.
Mapa nie jest rozkazem.
Jest narzędziem.
W rejonie Gullabo znajduje się również Gullaboås.
To obszar starego lasu z dużymi drzewami, martwym drewnem i śladami dawnej działalności człowieka.
Takie miejsca są szczególnie ciekawe podczas wędrówki, ponieważ pokazują inne oblicze szwedzkiego krajobrazu.
Nie wszystkie lasy Skandynawii są dziką puszczą.
W wielu miejscach przez setki lat człowiek korzystał z drewna, prowadził gospodarkę leśną i rozwijał lokalne osady.
Podczas trekkingu można zobaczyć, jak natura i historia przenikają się na jednym obszarze.
To dwa zupełnie różne doświadczenia.
W Norwegii dużą rolę odgrywają:
W południowej Szwecji wyzwanie wygląda inaczej.
Tutaj większe znaczenie mają:
Nie oznacza to, że jedno jest trudniejsze od drugiego.
Po prostu sprawdzają inne umiejętności.
Może być.
Ale pod jednym warunkiem.
Osoba początkująca musi być przygotowana na codzienny wysiłek i zimowe warunki.
Nie trzeba być zawodowym trekkingowcem.
Nie trzeba mieć doświadczenia z ekspedycji polarnych.
Trzeba natomiast zaakceptować:
Właśnie dlatego przed wyprawami LifeTrip uczestnicy przechodzą szkolenie przygotowawcze w Polsce.
Celem nie jest sprawdzenie, kto jest najlepszy.
Celem jest przygotowanie całej grupy do wspólnego działania.
Bo nie szukamy miejsc tylko dlatego, że dobrze wyglądają na zdjęciach.
Szukamy terenów, w których można naprawdę działać.
Smålandia daje możliwość:
I właśnie dlatego jest interesująca.
To nie jest najbardziej ekstremalny region Szwecji.
Nie musi być.
Dobra wyprawa nie zawsze polega na wybraniu najtrudniejszego terenu.
Polega na stworzeniu warunków, w których uczestnicy mogą zdobywać realne doświadczenie.
Jeżeli jedziesz do Szwecji po największe atrakcje turystyczne, prawdopodobnie wybierzesz zupełnie inne miejsca.
Jeżeli jednak interesuje Cię:
Smålandia zaczyna wyglądać znacznie ciekawiej.
To region, który nie próbuje robić wrażenia co pięć minut.
I właśnie dzięki temu dobrze nadaje się do prawdziwej wyprawy.
Podczas zimowej wyprawy LifeTrip przemieszczamy się przez rejon Gullabo i Torsås.
Jednym z elementów trasy jest Gullaboleden, a w zależności od warunków możemy również korzystać z fragmentów Torsåsleden i innych lokalnych tras.
Przez około 10 dni podróżujemy, wędrujemy z plecakami i funkcjonujemy w zimowym terenie.
Nie jedziemy realizować jednego sztywnego planu.
Uczymy się podejmować decyzje na podstawie tego, co naprawdę dzieje się dookoła.
Bo właśnie wtedy trekking przestaje być tylko chodzeniem.
Zaczyna być wyprawą.
Smålandia nie jest najbardziej znanym regionem trekkingowym Szwecji.
I właśnie dlatego warto się nią zainteresować.
Lasy, jeziora, niewielkie miejscowości, lokalne szlaki i zimowe warunki tworzą środowisko bardzo dobrze nadające się do wielodniowej wędrówki.
To zupełnie inny trekking niż wysokie góry Norwegii.
Mniej spektakularnych punktów.
Więcej spokojnej, konsekwentnej drogi.
A podczas długiej wyprawy właśnie ta droga często uczy najwięcej.
Zapraszamy do naszego Bloga o tematyce survivalu i bushcraftu
©2013 by LifeTrip.pl - Szkoła Survivalu i Bushcraftu.