Zimowy trekking w Szwecji wygląda zupełnie inaczej niż letnia wędrówka po górach czy lesie.
Nie chodzi tylko o śnieg.
Zimą zmienia się wszystko:
To właśnie dlatego zimowy trekking potrafi być dużo bardziej wymagający niż trasa o podobnym dystansie pokonywana latem.
W tym artykule pokażę, czego naprawdę można spodziewać się podczas zimowej wędrówki w Szwecji i na co trzeba zwrócić uwagę przed wyjazdem.
Największym błędem jest myślenie:
Latem przechodzę 20 km dziennie, więc zimą będzie podobnie.
Nie będzie.
Zimą ten sam dystans może kosztować znacznie więcej energii.
Wpływ mają między innymi:
Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz.
Zimą znacznie więcej czasu zajmuje wszystko, co robisz poza samym marszem.
Rozstawienie obozu.
Przygotowanie wody.
Zmiana odzieży.
Gotowanie.
Suszenie sprzętu.
Pakowanie plecaka.
Latem wiele z tych czynności wykonujesz niemal automatycznie.
Zimą każdy błąd kosztuje energię.
Zimą nie planujesz tylko trasy.
Planujesz również czas.
To bardzo ważna różnica.
Latem możesz sobie pozwolić na późniejsze wyjście, dłuższy postój albo spontaniczną zmianę kierunku.
Zimą margines błędu jest mniejszy.
Każdego dnia trzeba brać pod uwagę:
Im wcześniej zaczynasz myśleć o kolejnym biwaku, tym lepiej.
Nie czekasz do momentu, aż zrobi się ciemno.
Jedną z największych różnic podczas zimowego trekkingu w Szwecji jest długość dnia.
Zimą światła jest po prostu mniej.
To oznacza, że wszystkie zadania muszą być wykonywane bardziej świadomie.
Jeżeli wyruszysz za późno, automatycznie skracasz sobie czas na marsz.
Jeżeli za późno zaczniesz szukać miejsca na biwak, część pracy wykonujesz po ciemku.
A jeśli dochodzi do tego:
najprostsze zadania zaczynają zajmować dwa razy więcej czasu.
Dlatego zimą warto myśleć o dniu trochę inaczej.
Nie pytasz:
Ile kilometrów jeszcze przejdziemy?
Pytasz:
Ile mamy jeszcze czasu na bezpieczne przygotowanie obozu?
Ludzie bardzo często patrzą tylko na prognozowaną temperaturę.
To błąd.
Odczuwalne warunki zależą także od:
Możesz czuć się bardzo komfortowo podczas szybkiego marszu.
Problem zaczyna się po zatrzymaniu.
Organizm przestaje produkować tyle ciepła, ubrania mogą być wilgotne od potu, a wiatr zaczyna wychładzać ciało.
Dlatego podczas trekkingu zimowego niezwykle ważne jest zarządzanie odzieżą.
To jedna z najważniejszych zasad.
W zimie łatwo popełnić absurdalny błąd:
ubrać się za ciepło.
Na początku jest przyjemnie.
Po kilkunastu minutach zaczynasz się pocić.
Po godzinie masz wilgotną warstwę znajdującą się przy ciele.
Dopóki idziesz, nie ma problemu.
Gdy się zatrzymasz, wilgoć zaczyna przyspieszać wychładzanie.
Dlatego podczas marszu często lepiej czuć lekki chłód niż doprowadzić do intensywnego pocenia.
Warstwy odzieży trzeba regulować na bieżąco.
Nie dopiero wtedy, gdy jesteś cały mokry.
W lesie warunki mogą być stosunkowo spokojne.
Wystarczy jednak wejść na bardziej otwartą przestrzeń, aby sytuacja całkowicie się zmieniła.
Wiatr wpływa na:
Dlatego miejsce biwaku powinno być wybierane świadomie.
Naturalna osłona od wiatru może mieć znacznie większą wartość niż piękny widok.
Kilka centymetrów lekkiego śniegu nie musi być dużym problemem.
Głębszy śnieg zmienia już wszystko.
Każdy krok wymaga więcej energii.
Noga zapada się.
Trzeba ją podnosić wyżej.
Tempo spada.
Jeśli dodatkowo niesiesz plecak, zmęczenie pojawia się znacznie szybciej.
Dlatego nie można zakładać jednego dziennego dystansu niezależnie od warunków.
10 kilometrów może jednego dnia być spokojnym etapem.
Innego dnia może być bardzo wymagającym zadaniem.
Zimą energia jest zasobem.
Tak samo jak:
Nie warto marnować sił.
Najczęstszy błąd początkujących wygląda tak:
pierwszego dnia idą za szybko.
Drugiego również.
Trzeciego pojawia się zmęczenie.
Czwartego zaczynają boleć stopy, plecy i kolana.
Podczas wielodniowego trekkingu tempo powinno pozwalać funkcjonować nie tylko dzisiaj, ale również jutro.
I pojutrze.
Organizm podczas zimowego trekkingu wykonuje więcej pracy.
Nie tylko idziesz.
Musisz również utrzymywać temperaturę ciała.
Dlatego zapotrzebowanie energetyczne może być wyraźnie większe niż podczas spokojnej letniej wędrówki.
Jedzenie powinno być:
Dobrze sprawdzają się produkty, które pozwalają szybko dostarczyć energii podczas krótkiego postoju.
Nie warto robić długiej przerwy tylko po to, żeby zjeść coś skomplikowanego.
To jeden z bardziej podstępnych problemów.
Latem pragnienie przypomina o wodzie.
Zimą ten mechanizm może działać słabiej.
Nie oznacza to jednak, że organizm przestaje jej potrzebować.
Wodę tracimy również poprzez:
Dlatego trzeba pić regularnie.
Nie dopiero wtedy, gdy pojawia się silne pragnienie.
Latem możesz dojść do jeziora albo strumienia.
Zimą sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.
Woda może być:
Można oczywiście topić śnieg.
Ale to wymaga:
Dlatego dostęp do wody powinien być częścią planowania biwaku.
Nie czymś, o czym zaczynamy myśleć dopiero wieczorem.
Zimą miejsce noclegu wybiera się trochę inaczej niż latem.
Szukamy:
Jeżeli śpimy w namiocie, trzeba przygotować podłoże.
Jeżeli korzystamy z hamaka, trzeba odpowiednio zadbać o izolację od spodu.
Sam śpiwór nie rozwiązuje problemu.
Możesz mieć bardzo ciepły śpiwór.
Jeżeli leżysz na słabo izolującym podłożu, nadal będziesz tracić ciepło.
Podczas noclegu ciało ściska materiał śpiwora pod sobą.
Wypełnienie traci wtedy część właściwości izolacyjnych.
Dlatego równie ważna jak śpiwór jest dobra izolacja od podłoża.
Karimata lub mata nie jest dodatkiem.
Jest częścią systemu noclegowego.
Zimowy trekking nie jest dobrym momentem na testowanie pięciu nowych rzeczy jednocześnie.
Sprzęt powinien być:
Dotyczy to szczególnie:
Jeżeli czegoś pierwszy raz używasz dopiero na wielodniowej wyprawie, zwiększasz ryzyko problemów.
Zmarznięte dłonie szybko ograniczają sprawność.
Nagle trudniejsze staje się:
Dlatego warto mieć więcej niż jedną parę rękawic.
Jedna para może zmoknąć.
Druga może być używana podczas postoju.
To drobny element wyposażenia, który potrafi zdecydować o komforcie całego dnia.
Niska temperatura wpływa na baterie.
Dotyczy to:
Dlatego sprzęt elektroniczny warto chronić przed zimnem.
Powerbank pozostawiony całą noc w zimnym miejscu może rano zachowywać się zupełnie inaczej niż w temperaturze pokojowej.
Warto też zawsze mieć rozwiązanie awaryjne.
Mapa i kompas nadal mają sens.
Śnieg zmienia krajobraz.
Drogi i ścieżki mogą wyglądać inaczej.
Niektóre elementy terenu znikają pod białą pokrywą.
Oznaczenia mogą być słabiej widoczne.
Dlatego warto korzystać z kilku narzędzi równocześnie:
Najgorszym rozwiązaniem jest całkowite uzależnienie się od jednego telefonu.
To ważne.
Nie każda zimowa wyprawa musi oznaczać:
Południowa Szwecja daje zupełnie inne możliwości.
Możemy doświadczać zimowych warunków, ale nadal działać w terenie stosunkowo dostępnym logistycznie.
To właśnie dlatego taki kierunek może być dobrym pierwszym krokiem dla osób, które chcą spróbować wielodniowego trekkingu zimowego.
Smålandia daje bardzo ciekawe połączenie:
W rejonie Gullabo i Torsås mamy możliwość korzystania z różnych tras.
Jedną z nich jest Gullaboleden.
Drugą jest rozbudowana sieć Torsåsleden.
To pozwala dostosować przebieg trekkingu do warunków.
A zimą taka elastyczność jest ogromną zaletą.
W survivalu i trekkingu zawsze powtarzam jedną rzecz.
Plan ma pomagać.
Nie może stać się problemem.
Jeżeli za wszelką cenę próbujesz zrealizować trasę tylko dlatego, że wcześniej narysowałeś ją na mapie, przestajesz reagować na rzeczywistość.
A rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej.
Pogoda się zmienia.
Grupa porusza się wolniej.
Ktoś ma problem ze sprzętem.
Śniegu jest więcej, niż przewidywano.
Dobra decyzja może oznaczać skrócenie etapu.
I to nie jest porażka.
To właśnie jest prawidłowe zarządzanie wyprawą.
Tak, ale nie dla każdego.
Nie potrzebujesz doświadczenia polarnego.
Potrzebujesz natomiast:
Bardzo ważne jest również wcześniejsze przygotowanie.
Dlatego uczestnicy wypraw LifeTrip przed wyjazdem biorą udział w szkoleniu przygotowawczym w Polsce.
Chodzi o to, żeby przed wejściem w zimowy teren poznać podstawowe zasady działania, sprawdzić sprzęt i nauczyć się funkcjonować w grupie.
Najczęściej problemy nie wynikają z jednego wielkiego błędu.
Zazwyczaj jest to kilka małych rzeczy.
Na przykład:
Każdy z tych problemów osobno jest niewielki.
Kilka naraz potrafi zmienić charakter całej wyprawy.
Nie wygrywa ten, kto idzie najszybciej.
Wygrywa ten, kto potrafi utrzymać dobre tempo przez wiele dni.
Zimą liczy się:
To właśnie te elementy sprawiają, że wyprawa staje się przyjemnym wyzwaniem zamiast walką z własnymi błędami.
Nasza zimowa wyprawa prowadzi przez południową Szwecję, w rejonie Gullabo i Torsås.
Wędrujemy przez lasy Smålandii, korzystając między innymi z Gullaboleden i fragmentów Torsåsleden.
Przez około 10 dni przemieszczamy się z plecakami, organizujemy biwaki i uczymy się podejmowania decyzji w zimowym terenie.
Nie jedziemy realizować trasy za wszelką cenę.
Dostosowujemy ją do:
To właśnie odróżnia prawdziwą wyprawę od wycieczki z gotowym programem.
Zimowy trekking w Szwecji nie polega tylko na chodzeniu po śniegu.
To nauka zarządzania:
Południowa Szwecja daje możliwość wejścia w zimowe warunki bez konieczności organizowania wyprawy polarnej.
I właśnie dlatego może być bardzo dobrym miejscem na pierwszy poważniejszy trekking zimowy.
Najważniejsze nie jest jednak to, ile kilometrów przejdziesz.
Najważniejsze jest to, czy dziesiątego dnia nadal potrafisz działać tak samo spokojnie i rozsądnie jak pierwszego.
Zapraszamy do naszego Bloga o tematyce survivalu i bushcraftu
©2013 by LifeTrip.pl - Szkoła Survivalu i Bushcraftu.