Zmienia się pogoda.
Zmienia się trasa.
Zmieniają się uczestnicy.
Jest jednak coś, co od pierwszej edycji pozostaje niezmienne.
Niezależnie od wieku, doświadczenia czy kondycji, większość osób przechodzi bardzo podobną drogę.
Nie tylko fizyczną.
Przede wszystkim mentalną.
To właśnie dlatego Marsz na Stówkę zostaje z uczestnikami na wiele miesięcy po zakończeniu wydarzenia.
Na starcie wszystko wydaje się proste.
Sprzęt jest przygotowany.
Buty wygodne.
Plecak spakowany.
Rozmowy nie mają końca.
Każdy jest przekonany, że najtrudniejsze dopiero nadejdzie.
I ma rację.
Pierwsze kilometry są piękne, ponieważ niosą ze sobą entuzjazm.
To moment, w którym jeszcze bardziej myślimy o celu niż o drodze.
Organizm odnajduje własny rytm.
Oddech uspokaja się.
Kroki stają się powtarzalne.
To pierwszy moment, kiedy przestajemy walczyć z dystansem.
Zaczynamy po prostu iść.
Tak samo jest w życiu.
Najtrudniej jest zacząć.
Potem sukces budują już małe, regularne kroki.
Pojawiają się pierwsze drobne bóle.
Ramiona zaczynają odczuwać ciężar plecaka.
Stopy przypominają o swojej obecności.
To jeszcze nie kryzys.
To pierwsza próba charakteru.
Pojawia się pytanie:
"Czy naprawdę chcę iść dalej?"
Dzieje się coś ciekawego.
Organizm przestaje walczyć.
Zmęczenie staje się czymś normalnym.
Nie próbujesz już z nim dyskutować.
Po prostu idziesz.
To jeden z najważniejszych momentów całego marszu.
Przestajesz oczekiwać idealnych warunków.
Zaczynasz działać mimo ich braku.
Rozmów jest coraz mniej.
Każdy zamyka się we własnych myślach.
Las staje się głośniejszy.
Słychać wiatr.
Ptaki.
Własny oddech.
Coraz mniej bodźców.
Coraz więcej refleksji.
To właśnie tutaj wiele osób pierwszy raz od bardzo dawna naprawdę zostaje sam na sam ze sobą.
Połowa dystansu.
Teoretycznie powinieneś się cieszyć.
A jednak właśnie tutaj wielu uczestników przeżywa pierwszy większy kryzys.
Pojawiają się pytania.
"Po co to robię?"
"Komu chcę coś udowodnić?"
"Czy warto?"
To bardzo ważny etap.
Bo odpowiedzi, które znajdujesz tutaj, często dotyczą nie tylko marszu.
Dotyczą całego życia.
To właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy Marsz na Stówkę.
Nie ma już znaczenia pogoda.
Nie ma znaczenia sprzęt.
Nie ma znaczenia tempo.
Liczy się tylko jedna decyzja.
Czy zrobię jeszcze jeden krok?
A potem kolejny.
I jeszcze jeden.
Nagle okazuje się, że nie myślisz już o stu kilometrach.
Myślisz tylko o następnym.
To jedna z najcenniejszych lekcji, jakie daje długodystansowy marsz.
Największe cele osiąga się nie jednym wielkim wysiłkiem.
Osiąga się je tysiącami małych decyzji.
To paradoks.
Im bardziej jesteś zmęczony...
Tym bardziej zaczynasz dostrzegać innych.
Ktoś poda wodę.
Ktoś zapyta, jak się czujesz.
Ktoś zwolni tempo, żeby iść razem z Tobą.
Na trasie bardzo szybko okazuje się, że prawdziwa siła nie polega na byciu samotnym bohaterem.
Polega na umiejętności przyjęcia i okazania wsparcia.
To niezwykły moment.
Nie dlatego, że jest łatwo.
Wręcz przeciwnie.
Zmęczenie jest ogromne.
Ale dzieje się coś ważnego.
Przestajesz zastanawiać się, czy dasz radę.
Zaczynasz zastanawiać się...
jakim człowiekiem wrócisz do domu.
To chwila, w której Marsz przestaje być wydarzeniem sportowym.
Staje się doświadczeniem.
Ostatnie kilometry są wyjątkowe.
Nie dlatego, że są najtrudniejsze.
Dlatego, że uczą pokory.
Nie biegniesz.
Nie walczysz.
Nie próbujesz nikomu niczego udowodnić.
Po prostu idziesz.
Świadomie.
Spokojnie.
Z ogromnym szacunkiem do własnego organizmu.
I właśnie wtedy dociera do Ciebie coś jeszcze.
Największym sukcesem nie jest przejście stu kilometrów.
Największym sukcesem jest człowiek, którym stałeś się po drodze.
To pytanie często słyszymy od osób, które dopiero poznają ideę Marszu na Stówkę.
Dlaczego ludzie wracają?
Przecież wiedzą już, jak wygląda trasa.
Znają dystans.
Pamiętają zmęczenie.
Odpowiedź jest prosta.
Bo za każdym razem wyrusza na nią ktoś inny.
Zmienia się życie.
Zmieniają się priorytety.
Zmieniają się marzenia.
Zmieniają się lęki.
Marsz pozostaje ten sam.
Ale człowiek już nie.
I właśnie dlatego każda edycja jest zupełnie nową historią.
Nie wiemy, dlaczego czytasz ten artykuł.
Może szukasz nowego wyzwania.
Może potrzebujesz oderwać się od codzienności.
Może chcesz sprawdzić, ile naprawdę potrafisz.
A może po prostu od dawna czujesz, że potrzebujesz zrobić coś tylko dla siebie.
Jeżeli choć jedno z tych zdań jest Ci bliskie...
Być może Marsz na Stówkę czeka właśnie na Ciebie.
Nie obiecujemy, że będzie łatwo.
Nie obiecujemy idealnej pogody.
Nie obiecujemy, że każdy kilometr będzie przyjemny.
Obiecujemy coś znacznie cenniejszego.
Po ukończeniu marszu spojrzysz na siebie inaczej niż przed startem.
I jest duża szansa, że właśnie ta zmiana zostanie z Tobą znacznie dłużej niż wspomnienie pokonanych 100 kilometrów.
Jeżeli czujesz, że nadszedł moment, aby sprawdzić siebie, poznać ludzi o podobnym sposobie myślenia i doświadczyć jednej z najbardziej niezwykłych pieszych wypraw w Polsce, zapraszamy na XII edycję Marszu na Stówkę.
Zapraszamy do naszego Bloga o tematyce survivalu i bushcraftu
©2013 by LifeTrip.pl - Szkoła Survivalu i Bushcraftu.